Kto przekonał Trumpa do ataku na Iran? W tle Mosad
Szef Mosadu David Barnea, jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu, miał przekonywać premiera Izraela Benjamina Netanjahu, że istnieje realna możliwość doprowadzenia do obalenia władz w Teheranie. Kluczowym elementem tej koncepcji miało być wykorzystanie napięć wewnętrznych i uruchomienie buntu przeciwko władzom.
Identyczne argumenty dla USA i Izraela
Jak wynika z relacji dziennika, podobne argumenty przedstawiono również stronie amerykańskiej. Koncepcja ta miała zostać zaakceptowana zarówno w Jerozolimie, jak i w Waszyngtonie, a prezydent USA Donald Trump uznał scenariusz zmiany władzy w Iranie za możliwy do realizacji. Portal Kresy.pl zwraca uwagę, że założenie o wywołaniu rebelii było jednym z fundamentów całej strategii. Plan działań zakładał uderzenia w najwyższe kręgi władzy, zarówno polityczne, jak i wojskowe, co miało doprowadzić do destabilizacji państwa i stworzyć warunki dla wystąpień wewnętrznych. Po atakach z powietrza działania miały być uzupełnione operacjami agenturalnymi na miejscu.
Jak podaje Reuters, część amerykańskich służb, w tym CIA, ostrzegała, że eliminacja przywódców może przynieść odwrotny skutek – zamiast osłabienia systemu doprowadzić do jego radykalizacji i konsolidacji wokół bardziej twardych frakcji.
Trump: Porozumienie jest blisko
Tymczasem w poniedziałek prezydent USA poinformował, że udało mu się osiągnąć "istotne punkty porozumienia" z Iranem. Jak zaznaczył, uzgodnienia mają obejmować 15 kwestii, choć nie przedstawił ich szczegółów. Wskazał jedynie, że Iran miałby zobowiązać się do nieposiadania broni jądrowej. – Zobaczymy, co z tego wyniknie – powiedział, oceniając rozmowy jako "praktycznie idealne".
Trump podkreślił jednocześnie, że negocjacje mają ograniczony czas. Jeśli nie zakończą się powodzeniem, Stany Zjednoczone są gotowe kontynuować działania militarne. Zaznaczył również, że jednym z celów USA pozostaje przejęcie irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Informacje o możliwym przełomie nie znajdują na razie potwierdzenia po stronie irańskiej. Przedstawiciel MSZ Iranu, cytowany przez Reutersa, zaprzeczył, by doszło do jakichkolwiek rozmów z Waszyngtonem. W jego ocenie wypowiedzi Trumpa mogą być elementem gry taktycznej.